Życie w ukryciu

dnia

Nic nie jest proste. A może wszystko?

Często bojąc się odpowiedzi na niektóre pytania przeżywamy swoje życie w ukryciu…przed samymi sobą. Chowamy się głęboko. Uciekamy. W pracę, obowiązki domowe, dzieci, seks, książki, ćwiczenia (inaczej: rzeźbienie własnego ciała – nie mylić ze sztuką) lub inne (na pewno ciekawe) rzeczy. Wykonujemy je jednak często w oderwaniu od naszego serca, które (gdyby nawiązać z nim kontakt) dokonałoby rewolucji w naszym życiu. Nic komfortowego. Jednak ucieczki od siebie tworzą w nas pustynię, a czas powoli dosypuje kolejne ziarna piasku… W raz z upływem czasu często coraz więcej w nas niewiary, braku zaufania, nadziei. Coraz częściej zaczynamy myśleć, że miłość jest tylko dla wybranych. Przyzwyczajamy się do życia w samotności i powoli, powoli oswajamy się z myślą, że najbardziej komfortowym towarzystwem dla nas jesteśmy my sami. Samotność to wołanie duszy. To cichy krzyk, prośba o miłość. Jednocześnie wstyd… Do przyznania się do własnej niesamowystarczalności. Żyjemy w czasach, w których promowana jest niezależność, sukces, dążenie do celu po trupach, szczupła sylwetka, aktywny styl życia. Żyjemy w czasach, w których niepopularne jest wyznawanie odwiecznych wartości, wzorowanie się na autorytetach duchowych. Kiedy zapytasz młodą dziewczynę, kto jest jej autorytetem, odpowie ci, że Chodakowska lub Kim Kardashian, może któraś z nastoletnich blogerek, czy jeszcze ktoś inny, kto jest aktualnie na tzw. topie, czyli osoby, które ciagle są jeszcze na jakimś etapie swojego rozwoju, które też jeszcze poszukują, popełniają błędy, zawracają z obranych ścieżek. Rozdział ich życia nie jest rozdziałem zamkniętym. Wpatrując się w tego typu autorytety skazujemy siebie na życie podwójnym życiem, bo popełniając swoje życiowe błędy będziemy popełniać też cudze… Poza tym, szukając spełnienia na zewnątrz, nigdy go nie znajdziemy, bo ono jest w nas! Słowa, słowa, słowa… Łatwo powiedzieć, trudno zrobić. Jedno jest pewne. Nic się nie dzieje samo. Cuda się zdarzają, ale tylko tym, którzy w nie wierzą. Czym wspomaga się wiarę? Działaniem! Niektórzy z nas modlą się (działanie) o cud, niektórzy idą na pielgrzymkę w określonej intencji (działanie), niektórzy zgłębiają jakiś określony temat (działanie) w nadziei, że w końcu jakaś klapka w mózgu zaskoczy i pragnienia, marzenia, w sposób lawinowy zaczną się spełniać. Nieważne jakiego cudu potrzebujemy w naszym życiu, ten cud potrzebuje nas, aby mógł się urzeczywistnić, aby mógł się spełnić. Czasem trudno nam zrozumieć, że nic w naszym życiu nie dzieje się bez przyczyny. Czasem jeszcze trudniej jest nam zrozumieć, że w większości przypadków przyczyna tkwi w nas… Temat rzeka… No bo jak to? Czy tak naprawdę ktoś z nas chce być nieszczęśliwy, cierpieć, chce być zdradzony przez najbliższych, samotny, za gruby lub za chudy, biedny, brzydki? Z całą pewnością nikt.

Prawie 50 lat mojego życia, to w większej części moje dzieło… To, jaka jestem (moje wybory), to, gdzie jestem, co robię, jak wyglądam… Nie chcę już dłużej chować się w sobie, żyć w ukryciu. Trochę czasu zajmie mi odkopanie siebie samej spod zwałów piasku, ale krok po kroku. W miłości do siebie.

Bardzo lubię słuchać od czasu do czasu Eweliny Stępnickiej i jej Oceanu świadomości. Na samym początku mojej przygody z tą cudownie uśmiechniętą dziewczyną zapamiętałam zdanie, które utkwiło we mnie głęboko:

„Jesteś cudem do odkrycia, a nie problemem do naprawienia”.

I tego się trzymajmy!

vintage-1872682_960_720

Reklamy

2 komentarze Dodaj własny

  1. szelestnie pisze:

    kiedyś bardzo ważna/bliska mi osoba prostowała mnie, jak ja to mówiłam, do linijki, okradał mnie z tego kim jestem, i ja na to pozwoliłam by tak mógło…
    pewna koleżanka, która weszła w swoje 50 urodziny, powiedziała do mnie- po pięćdziesiątce już nie ma czegoś takiego jak- nie wypada, teraz ja już mogę wszystko… zapamiętała to dobrze
    nie czekam do 50tki by tak się czuć, zaczęłam żyć komfortowo w swoim ciele i umyśle w momencie kiedy odzyskałam swoją wewnętrzną silę, dziś jestem szczęśliwa, wolna, mogę wszystko, a to daje ogromną siłę by iść z uśmiechem w życie, i ja tak właśnie robię 🙂

    Polubione przez 1 osoba

    1. agalukos pisze:

      Tak trzymaj, kochana. Nasze życie jest… NASZE. Pozdrawiam cieplutko.

      Polubione przez 1 osoba

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s